Poświęcenie Tablicy w Kołobrzegu

POŚWIĘCENIE TABLICY upamiętniającej pobyt ZAŁOŻYCIELA RUCHU SZENSZTACKIEGO SŁUGI BOŻEGO KS. JÓZEFA KENTENICHA w Kołobrzegu

DSC_7535_1600x1063

„ NIEPOWTARZALNY LIPCOWY WIECZÓR…

Nadszedł długo oczekiwany dzień 3.07.2014 r. Rodzina Szensztacka w Polsce, a zwłaszcza ta w Diec.Koszalińsko-kołobrzeskiej, była świadkiem historycznego wydarzenia odsłonięcia i poświęcenia marmurowej tablicy w kruchcie Kościoła p.w. Św. Marcina w Kołobrzegu, poświęconej naszemu Założycielowi O Józefowi KENTENICHOWI, upamiętniająca jego pobyt w prowadzonym przez Siostry Elżbietanki kołobrzeskim sanatorium, na przełomie lipca i sierpnia 1917 r. Uroczystość ta wpisuje się w czas wielkich jubileuszy, jakie aktualnie przeżywa Rodzina Szensztacka w świecie – w setny jubileusz zawarcia Przymierza Miłości, złoty jubileusz erygowania polskiej Prowincji Sióstr Szensztackich, 100-lecie urodzin pierwszego Protektora Ruchu Szensztackiego w Polsce, kardynała elekta J.E.Ks.Biskupa IGNACEGO JEŻA oraz złoty jubileusz kapłaństwa aktualnego Protektora Ruchu Szensztackiego., J.E.Ks.Biskupa Pawła CIEŚLIKA.

Nasza koszalińska wspólnota Sióstr także do tej uroczystości się przygotowywała. I tak, w godzinie miłosierdzia, tj. o 15-ej wraz z siostrami z Góry Chełmskiej, czwartkowego popołudnia wyjechałyśmy do Kołobrzegu, by jeszcze przed samą uroczystością zajechać do KATEDRY i pomodlić się przy trumnie Ks. Biskupa JEŻA, składając Mu przy okazji urodzinowe życzenia. Myślę, że się ucieszył, bo choć klęczałyśmy przed ukrytą za szybą trumną, z portretu Księdza biskupa wiszącego obok emanował spokój i radość. Bezpośrednio po modlitwie pojechałyśmy jeszcze do portu, by nacieszyć się długo oczekiwanym słońcem, skąd przejechałyśmy do Kościoła św. Marcina, miejsca dzisiejszej uroczystości. Choć uroczystość dokonała się w gronie Rodziny Szensztackie i licznie przybyłych na Mszę św. kuracjuszy, była ona niewątpliwie dla nas wielkim historycznym wydarzeniem. Wszystko rozpoczęło się, ze względu na I-wszy czwartek miesiąca, przepięknie prowadzoną przez kierowników Diecezjalnych z Barwic Adoracją N. Sakramentu. Zanim rozpoczęła się Msza św., nasza s.M.Kamila zapoznała wszystkich gromadzących się na Msze św. z osobą O.Załozyciela, przybliżając krótko jego życiorys i Dzieło, które założył. Po niej, od tej samej ambonki przemówili jeszcze Państwo Jasińscy z Bydgoszczy przybliżając ideę uwieczniania śladów działalności J.Kentenich na ziemiach aktualnie leżących w naszych polskich granicach, jako jubileuszowego daru. Punktualnie o 19.00 Rozpoczęła się uroczysta Msza Św. pod przewodnictwem Protektora Ruchu Szensztackiego w Polsce J.E.Ks.Biskupa Pawła Cieślika, licznych koncelebransów z O.Arkadiuszem Sosną na czele. Naszą Rodzinę Sióstr reprezentowały siostry z Góry Chełmskiej i naszej placówki przy Zielonej w Koszalinie. Dużo było ludzi z Ruchu Szensztackiego oraz gości z innych diecezji, także z Paderborn, którzy akurat, podobnie jak nasz Założyciel przed 97 laty, przebywali w kołobrzeskim sanatorium, co sprawiło, że mieliśmy przedstawicieli Szensztatu z Niemiec. Licznie przybyli także parafianie, co stworzyło bardzo ciepłą, rodzinną atmosferę. Tego dnia było liturgiczne wspomnienie św. Tomasza Apostoła, bardzo pasujące do zagadnień, jakie w swojej przepięknej homilii poruszył Ks. Biskup, ukazując w płomiennych słowach Zycie i posłannictwo naszego Ojca Założyciela, co bardzo zainteresowało, zwłaszcza licznych kuracjuszy.

Na twarzach otaczających ołtarz kapłanów dało się zaobserwować żywe zainteresowanie osobą Założyciela – tak jak oni – kapłana, który jak w swojej homilii powiedział Ks. Biskup, często gromadził wokół siebie – a właściwie Matki Bożej – dodał, licznych kapłanów i świeckich, także tu na terenie naszej diecezji, gdzie w 1991 r powstało nieopodal w Koszalinie Sanktuarium MTA, które poświecił już Św. Jan Paweł II i możemy to widzieć, jako owoc Jego tutaj pobytu w czasie międzywojennym ostatniego stulecia. Przed końcowym błogosławieństwem wszyscy koncelebransi z Ks. Biskupem na czele i ludzie Szensztatu udaliśmy się do krypty Kościoła, gdzie Ks. Biskup dokonał odsłonięcia i poświęcenia tablicy pamiątkowej. Jest ona niewielka, ale przyciągająca uwagę każdego przekraczającego próg tejże świątyni położonej nieopodal nadmorskiej plaży, w sercu licznie rozpostartych sanatoriów.

 
To wielki krok na drodze nowej ewangelizacji Pomorza, które w tym roku świętuje także 800 – lecie chrystianizacji. Widać, że i O Założyciel w jakimś sensie, poprzez swój pobyt na tych ziemiach miał w niej swój udział, a teraz poprzez znak nowo poświęconej tablicy chce nam przypomnieć, oraz wszystkim kuracjuszom tu przybywającym, by zadbali także o swoje dusze, proponując sprawdzony w tym względzie „ specyfik, „ jakim jest PRZYMIERZE MIŁOŚCI z Trzykroć Przedziwną Matką i Królową Szensztatu. Po poświeceniu wróciliśmy na swoje miejsca, było jeszcze sporo wzajemnych podziękowań, i pełne radości biskupie błogosławieństwo. Mszę św. zakończyło odśpiewanie „barki, „ co bardzo pasowało nie tylko do uroczystości, ale i Jan Paweł II, który swoją pielgrzymkę po Polsce w 1991 roku – z przesłaniem DEKALOGU – rozpoczął od Góry Chełmskiej w Koszalinie zaznaczył i tu swoją obecność. Ubogaceni duchowo, zeszliśmy do podziemi kościoła na agapę przymierza, podczas której miejscowa Rodzina Szensztacka uraczyła nas swoimi wypiekami. Czuliśmy się jak pierwsi chrześcijanie w Antiochii, panowała, bowiem atmosfera prawdziwie, wyrosłej z przymierza miłości, wzajemnej życzliwej, uczynnej miłości. Mimo, że nas było dużo a pomieszczenie małe, czuliśmy się, jako jedna, zgromadzona wokół Założyciela Rodzina. Było już sporo po 21-wszej, kiedy z siatkami pełnymi smacznego ciasta, wyruszyliśmy do swoich domów. Osobiście bardzo się cieszę, że dane mi było wziąć w tej uroczystości udział, bo zobaczyłam na własne oczy, jak powstaje historia, co jest w życiu najważniejsze, i jak żyć dzisiaj w tym zlaicyzowanym świecie, by tak jak nasz Założyciel, nie tylko zostawić coś pożytecznego dla potomnych, ale przykładem swojego życia pociągać do Chrystusa innych. Trzeba przyznać, że naszemu O Założycielowi, dzięki życiu przymierzem i z przymierza miłości, na co dzień to się po prostu udało. Obyśmy tylko zechcieli iść w Jego ślady, ale tego wyboru musi każdy dokonać już sam….

Chcę, dzieląc się swymi przeżyciami, napisać jeszcze o krótkim świadectwie naszej siostry Pii z Niemiec, które odczytał przed końcem Mszy św. O. Arkadiusz. W czasie, kiedy my świętowaliśmy w Kołobrzegu, uczestnicząc we Mszy św. u św. Marcina, ona łączyła się z nami duchowo, klęcząc w tym samym czasie przy sarkofagu naszego O Założyciela w Kościele Trójcy Świętej na Górze Szensztat. Gratulowała nam i cieszyła się razem z nami, że udało nam się nie tylko odkryć ślady Założyciela na dzisiejszych Ziemiach Polski, ale w tak piękny i oryginalny sposób je ocalić od zapomnienia i uczynić darem jubileuszowym polskiej Rodziny Szensztackie. Niewątpliwie, dla niej, wieloletniej archiwistki, tak bardzo związanej z Założycielem ma to wielkie znaczenie. Wiemy także, że to właśnie ona bardzo nam dopomogła w szukaniu śladów O Założyciela w Polsce, za co jesteśmy Jej bardzo wdzięczni. Na dzisiejszą uroczystość na ręce O Arkadiusza – naszego Krajowego duszpasterza Ruchu przesłała kopię pocztówki, jaką O.Założyciel będąc w 1917 r w Sanatorium w Kołobrzegu wysłał do jednego z sodalisów. A druga rzecz, bardzo znamienna zresztą, to fakt, iż tego pamiętnego dnia 3 lipca 2014 r, jeden z lektorów parafii św. Marcina, w której przeżywaliśmy naszą uroczystość zgłosił się do Seminarium Duchownego w Koszalinie. Chciałoby się rzec – historii sodalisów z VALLENDAR ciąg dalszy. Ufam i bardzo w to wierzę, iż ta mała tablica przyniesie wielkie owoce, nie tylko dla Ruchu Szensztackiego na terenie naszej Koszalińsko -kołobrzeskiej diecezji, ale i dla wszystkich, którzy zapoznawszy się z posłannictwem O Założyciela, zechcą

W oparciu o proponowane przez Niego środki, podjąć duchową pracę nad sobą.

opr. s.M.Franciszka Orzeł 

 

 

 

Nieco historii Kołobrzegu:

Kołobrzeg w latach 1000–1007 był stolicą diecezji kołobrzeskiej, której ordynariuszem był biskup Reinbern.

W XVI wieku w wyniku reformacji kołobrzeżanie przyjęli luteranizm.

Do XIX wieku w mieście nie było parafii katolickiej.

Właściwy rozwój Kołobrzegu, jako uzdrowiska nastąpił dopiero po 1872 roku, kiedy miasto utraciło status twierdzy. Następuje metamorfoza: miasto z twierdzy przekształca się w kurort. Zasypuje się rowy forteczne wytycza nowe ulice i zieleńce.

Wzrost liczby katolików spowodował, że w 1889 roku powołano tu parafię rzymskokatolicką pw. św. Marcina.

Podlegała ona do końca I wojny światowej pod diecezję wrocławską.

Jednak budowa kościoła w protestanckim Kołobrzegu nie była łatwym zadaniem. Kościół spotykał się z dużą nietolerancją, miał spore trudności z zakupieniem odpowiedniej działki budowlanej, a także z protestanckim magistratem, który blokował plany katolików.

W październiku 1890 roku, ksiądz Schramm zakupił zakład kąpieli solankowych wraz z przylegającym do niego terenem. Katolikom nie chodziło o budynek, który nie był wiele wart, ale o atrakcyjną działkę budowlaną, na której można było wznieść świątynię. Tzw. pierwszy soldbad doktora Behrenda był własnością Marcina Tobiasa, żydowskiego kupca, który w tajemnicy sprzedał działkę. Społeczność Kołobrzegu dowiedziała się o tym dopiero w 1891 roku, kiedy po licznych petycjach, magistrat wydał pozwolenie na budowę kościoła. Zburzono stary budynek, a na jego miejscu zbudowano nowy zakład kąpielowy, który poświęcono w 1892 roku.

Polacy mówili na ten obiekt: „Łazienki św. Marcina” albo „Dom Katolicki”. Oficjalna nazwa brzmiała: „Zakład Kąpieli Solankowych, Borowinowych i Parowych św. Marcina”.

 k1

Protestanci nazywali go KOŁOBRZESKIM WATYKANEM

Prowadziły go Siostry Elżbietanki (śląskie), zwane szarytkami, których dom zakonny przy parafii k2św. Marcina powstał 10 czerwca 1891 roku. Zakład ten miał polski charakter. Tak pisze o nim kuracjuszka, która przebywała w Kołobrzegu w latach 1894-95: „Jaka to wielka dogodność, że mogę wywieść dzieci na lato nad morze, korzystając z domu polskich zakonnic. (…) Obecnie jest tu kilkadziesiąt pokoi dostępnych dla kuracjuszy, a powodzi się siostrom dobrze, gdyż są staranne, bardzo dobrą kuchnię prowadzą, jest elegancko i czysto. Nie brakuje miłego, naturalnie polskiego towarzystwa. Niemcy tu nie bywają. (…) Są liczni kuracjusze polscy z wielu naszych miast, przede wszystkim zaś z Poznania”. Katolicki kościół św. Marcina, zbudowany w 1895 roku, a także zespół obiektów tej parafii, został wzniesiony w dużej części ze składek Polaków mieszkających na Pomorzu Zachodnim oraz kuracjuszy. To tam odbywały się polskie i niemieckie nabożeństwa, to tam gromadziła się Polonia, która przybywała do Kołobrzegu na prace sezonowe, na wypoczynek, a także odbywała tu służbę wojskową. Przez wiele lat proboszcz parafii św. Marcina musiał znać język polski.

Na czas I wojny światowej w Kołobrzeskim Watykanie był lazaret.

Ksiądz Józef Kentenich przebywał w domu Sióstr Elżbietanek.

Do naszych czasów przetrwała jedynie plebania i szkoła. W zachowanych budynkach znajduje się MOPS. Najważniejszy element Kołobrzeskiego Watykanu – kościół, nie istnieje.

Parafię św. Marcina reaktywowano w 2001 roku. Świątynią parafialną został obiekt zbudowany na fundamentach przedwojennego, ewangelickiego kościoła św. Mikołaja.

Jej proboszczem jest ksiądz Ryszard Andruszko.

Szczyt popularności osiągnął Kołobrzeg w latach międzywojennych. Zyskał wówczas miano „Perły Bałtyku” i „Ostendy Bałtyku”. W tym miejscu należy zaznaczyć, że te zaszczytne nazwy zostały nadane nie przez urzędników, a przez kuracjuszy. W 1938 r. wśród 125 „badów” (uzdrowisk) w Niemczech, kołobrzeski kurort uplasował się na pierwszym miejscu.

Opracowała Małgorzata Jasińska

I załączona FOTORELACJA

oraz zdjęcia Wojtka Ernestowicza > LINK