PL EN DE ES FR IT RU FI
Józef Engling jako obraz synowskiego oddania Ojcu

Józef Engling jako obraz synowskiego oddania Ojcu - synowska relacja

 

Wprowadzenie

O Józefie Englingu powiedziano i napisano już wiele. Możemy jednak wciąż na nowo go odkrywać i odczytywać poprzez dostępne nam publikacje i strony internetowe. Wielokrotnie   był prezentowany także podczas Triduum.

Życie Sługi Bożego Józefa Englinga, w ciągu zaledwie 20 lat, wypełnione było głębokim pragnieniem dążenia do świętości. Dostrzegamy to zarówno wtedy, gdy był wychowankiem Niższego Seminarium Duchownego Księży Pallotynów w Vallendar, jak również i wtedy, gdy był żołnierzem w czasie I wojny światowej w pobliżu Cambrai we Francji.

W jego dążeniu do świętości bardzo wyraźnie zarysowuje się nurt dziecięctwa Bożego,  ujawniający się w głębokiej miłości do Boga, Maryi, a także w szczególnym odniesieniu się do jego głównego kierownika duchowego ks. Józefa Kentenicha, który w Szensztacie nosił miano „Ojca”. I właśnie przez pryzmat dziecięctwa Bożego będziemy przypatrywać się synowskiej relacji z ojcem duchowym.

Podejmując ten temat, na początku warto przytoczyć definicję pojęcia Synostwo Boże.

Synostwo Boże to chrześcijańskie pojęcie opisujące wiarę w to, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym i że wszyscy ochrzczeni, odkupieni przez Chrystusa, stają się synami (i córkami) Boga przez adopcję.

Z powyższej definicji wynikają główne konsekwencje dla życia chrześcijańskiego, a są nimi:

  • Powierzenie się Bożej Opatrzności. 
  • Pobożność dziecka, ponieważ jest to warunek wejścia do Królestwa Niebieskiego.
  • Nazywanie Boga Ojcem.
  • Traktowanie Liturgii jako "spotkania dzieci Bożych z ich Ojcem, Chrystusem i Duchem Świętym".
  • Miłość do Kościoła.
  • Znaczenie chrztu, poprzez który stajemy się dziećmi Bożymi.
  • Naśladowanie Chrystusa w życiu.
  • Umiłowanie wolności.
  • Życie posłuszeństwem.

Wymienione powyżej skutki synostwa Bożego umożliwiają wejście na drogę dziecięctwa duchowego wyrażającego się poprzez życie prostoty, pokory i zawierzeniu się Bogu (…). Prawdziwe dziecięctwo duchowe niesie ze sobą dojrzałość umysłu, spojrzenie nadprzyrodzone, rozważanie wydarzeń w świetle wiary i na mocy darów Ducha Świętego.

(https://pl.wikipedia.org/wiki/Synostwo_Boże)

Posłuchajmy fragmentu Listu do Rzymian św. Pawła.

Wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Boga.
 Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli,
aby się znowu pogrążyć w bojaźni.
Ale otrzymaliście ducha przybrania za synów,
w którym możemy wołać: «Abba, Ojcze»!
Sam Duch daje świadectwo naszemu duchowi,
że jesteśmy dziećmi Bożymi.
Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami,
dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa.
Jeżeli wspólnie z Nim cierpimy,
to wspólnie będziemy przebywać w chwale.
(Rz 8,14–17)

Z powyższego fragmentu Pisma Świętego wynika, że Synostwo Boże jest czymś niezwykle ważnym w naszym procesie rozwoju życia duchowego poprzez „prowadzenie przez Ducha Bożego”. Bóg pragnie być zawsze z nami, tworząc szczególną więź, a jest to więź przyjaźni i serdecznej, rodzinnej bliskości. Ufamy głęboko, że Bóg pragnie nas ukształtować, wychowywać i to bardzo konkretnie. I dlatego wchodząc w tę więź, musimy poważnie przyjąć Jego wskazania, napomnienia, natchnienia i słuchać Jego głosu.  Jest to niewątpliwie relacja bliskiej osobowej więzi, nacechowanej prawdą, szczerością, ufnością, świadomością oraz pełną odpowiedzialnością.

I jeszcze jeden znany fragment z Ewangelii wg św. Marka (Mk 10,13-16):

Przynosili Jezusowi dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus widząc to, oburzył się i rzekł do nich: «Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę powiadam wam: Kto nie przyjmuje Królestwa Bożego jak dziecko, ten nie Wedzie do niego». I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je.

W tym fragmencie Ewangelii Jezus właśnie dziecko stawia za przykład właściwej postawy w przyjęciu królestwa Bożego. Prostota, pokora, zaufanie, poświęcenie, wrażliwość, szczerość, ciekawość świata, fascynacja, spontaniczność, uznanie autorytetów to są te cechy, których trzeba się nam nauczyć od dzieci, niezależnie ile lat mamy. 

Ojciec Kentenich wzorując się na przykładzie św. Teresy z Lisieux również wskazał na trzy właściwości dziecięctwa Bożego: dziecięca pokora, dziecięce zaufanie, dziecięce poświęcenie. Warto w tym miejscu podkreślić, że dziecięce poświęcenie woli Ojca stało się normą dla Rodziny Szensztackiej. Ks. Kentenich wyraził to w zdaniu: „Zawsze czynię to, co Ojcu sprawia radość". Nie wystarcza rozpoznanie woli Ojca. Potrzebny jest krok następny, polegający na dziecięcym poświęceniu się Ojcu. Założyciel prowadził swoją Rodzinę do osobowej więzi z Bogiem, do żywego kontaktu dziecka z Ojcem.

(Z. Czaja, Wychowanie jako spotkanie, Koszalin 1994, s. 187).  

Całe życie Józefa Englinga trwające zaledwie 20 lat przebiegało w duchu dziecięctwa Bożego, które doprowadziło go na szczyty rozwoju duchowego i odkrycia głębi miłości Boga i Maryi.

I na tej drodze prowadzącej do świętości szczególną rolę odegrał ks. Józef Kentenich, nazywany Ojcem, który był dla niego moralnym autorytetem budowanym na duchowym ojcostwie i macierzyństwie.

W czasie wojennym w swoim dzienniczku duchowym Józef Engling odnotował jakże dojrzałą myśl - pragnienie:

Chcę być świętym z pomocą mojego kierownika duchowego.

W tym miejscu warto przypomnieć, że we wrześniu 1912 roku Józef Engling opuszcza dom rodzinny w Prositach na Warmii i przyjeżdża do Szensztatu, aby rozpocząć naukę w Niższym Seminarium Duchownym Księży Pallotynów w Vallendar. Cel jego jest wyraźnie określony - będzie przygotowywał się do kapłaństwa i wyjazdu na misje. Ta myśl, a właściwie głębokie pragnienie niezwykle porusza jego serce.

W tym samym czasie, we wrześniu 1912 roku, z Ehrenbreitstein przyjeżdża do Vallendar nowy nauczyciel łaciny i języka niemieckiego, a jest nim Ojciec Józef Kentenich, który zostaje nominowany na ojca duchownego. Już w dwa dni po nominacji wygłasza pierwszy wykład, w dniu 27 października 1912 roku, który w historii Szensztatu określany jest jako Akt Przedzałożycielski. Właśnie w tym wykładzie powie:

Oddaję wam całego siebie do dyspozycji, ze wszystkim czym jestem i co posiadam: z moją wiedzą i niewiedzą, z moimi umiejętnościami, i z moją niemocą, ale przede wszystkim oddaję wam moje serce.

 (Razem z Ojcem. Oprac. Peter Wolf, s. 23).

Józef Engling nie jest obecny na tym wykładzie. Oswaja się z nowym otoczeniu, cierpi z powodu przeniesienia do najniższej klasy w związku z różnicą w programach nauczania w Prusach Wschodnich i w Nadrenii oraz pisze listy do rodziny zapewniając, że dobrze się czuje i cieszy się z możliwości nauki.

Ojciec Kentenich i Józef Engling są bliżej siebie dopiero we wrześniu 1913 roku, kiedy Józef jako uczeń drugiej klasy bierze udział w cotygodniowych "instrukcjach", głoszonych przez ojca duchownego. W wykładach tych o. Józef Kentenich nawiązuje do Aktu Przedzałożycielskiego, przekazuje impulsy do poznania i rozwoju siebie, motywując w ten sposób uczniów do podjęcia tego wysiłku.

Jeszcze bliżej siebie znajdują się obaj, gdy po wybuchu wojny latem 1914 roku, szkoła zostaje zamieniona na szpital wojskowy i dwie najmłodsze klasy, między innymi Józef, zostają przeniesione do Starego Domu (Altes Haus), w liczbie 90 uczniów i ojciec duchowy.

Dialog

Synowska relacja łącząca Józefa Englinga z o. Józefem Kentenichem ujawnia się w całej pełni poprzez szczery, twórczy dialog prowadzony z ojcem duchowym. O. Kentenich w swoim stylu wychowania właśnie rozmowę stawiał na pierwszym miejscu. Chodzi o taki dialog w którym jest ufne otwarcie serca na wewnętrzny świat drugiej osoby, autentyczna troska o budowanie wzajemnego pomostu porozumienia. Pragnę bardziej poznać, aby głębiej zrozumieć i kochać. Nie chcę wykazać swej wyższości, ale pokornie otwieram się na bogactwo drugiej osoby. W dialogu ważna jest również empatia, która jest zdolnością i gotowością do wczucia się w drugiego człowieka. Dzięki niej umieszczam się jak gdyby w przestrzeni jego życia. Po swoich doświadczeniach odkrywam, co on może czuć, czego pragnie. Jeśli druga osoba też szczerze staje w prawdzie, to samoobserwacja i empatia umożliwiają zaistnienie głębokiego dialogu Ty-ja. W ten sposób rodzi się relacja rzeczywistej miłości chrześcijańskiej, promieniująca wzajemną troską i zaufaniem.

Relacja synowska - spotkania, rozmowy, rekolekcje, korespondencja

Tego rodzaju dialog jest prowadzony przez Józefa Englinga i o. Józefa Kentenicha poprzez liczne osobiste spotkania, rozmowy, rekolekcje oraz poprzez obfitą korespondencję, trwającą można powiedzieć do końca. Właśnie w tych obszarach poprzez żywy kontakt zarówno w sferze intelektu, jak i serca oraz woli wyzwalana jest między o. Kentenichem i Józefem Englingiem wielka otwartość, wzajemne zrozumienie, zdolność przenikania, a także szczególna empatia we wzajemnych relacjach.

Józef Engling dzięki otwartości i zaufaniu przekazuje ojcu duchowemu relacje ze swojej pracy duchowej, dokładnie omawiając podejmowane postanowienia szczegółowe i wprowadzane w życie praktyki życia duchowego. W okresie wojennym, w trudnych warunkach życia frontowego, gdzie panuje chłód, głód i niepewność losu,  czyni to co dwa tygodnie, ufając, że ojciec duchowy pomoże zrozumieć wszelkie duchowe potrzeby, rozwiązać problemy, pokonać wątpliwości i dodać odwagi.

Wsłuchany w ojca duchowego, który jest dla niego wielkim autorytetem moralnym „spisuje wszystko, co poruszyło jego serce”, aby móc do tego wracać i czerpać inspiracje. Ojciec duchowy wyzwala w nim gotowość do podejmowania wszelkich zadań i zobowiązań. I takim przykładem może być streszczenie wszystkich „instrukcji” danego  roku pt. „Co czynię, by wytrwać w powołaniu i pielęgnować ten dar łaski?”. Razem z innymi kolegami odpowiada na tą propozycję i dokłada wszelkich starań, aby jak najlepiej odpowiedzieć na postawione pytanie.

Warto jeszcze wspomnieć, że od 13 czerwca 1915 roku, Józef Engling zostaje prefektem sodalicji mariańskiej. Tym samym znajduje się bliżej Ojca Założyciela i jego świata. Dzięki pomocy ojca duchowego początkowe trudności zostają pokonane, a wszelkie dążenia duchowe i sposoby ich realizacji zostają właściwie ukierunkowane. Można powiedzieć, że wierne utrzymywanie kontaktu ze swoją grupą trwało do końca życia.

Dobrą ilustracją powyższych rozważań może być List o. Kentenicha do Józefa Englinga z 2 marca 1917 roku. Oto jego fragment:

Mój drogi, młody przyjacielu!

Wczoraj otrzymałem twój miły list z 25 lutego.

Bardzo Ci za niego dziękuję, jak i za wszystkie

pozostałe wiadomości dotyczące Twego życia duchowego,

które przesłałeś mi od momentu naszego pożegnania.

Być może niekiedy wystawiałem na próbę Twoją wierność

 i dziecięcą otwartość, celowo nie odpisując.

Jednak dzięki temu mogłeś lepiej przyjrzeć

się zewnętrznym okolicznościom, jak również swoim

wewnętrznym stanom emocjonalnym i wahaniom.

Coraz bardziej widoczne jest pragnienie wzmożonej ofensywy (…).

J. Kentenich, Briefen Josef Engling vom 2.3.1917 [List do Józefa]

Po wielu latach o. Kentenich powie o Józefie, że nie tylko przyjmował w siebie wszystkie istotne myśli z moich wykładów i rozmów, ale również wiernie nimi żył i niezmiennie je urzeczywistniał.

Warto też wspomnieć o zapiskach w prowadzonym przez Józefa Englinga „Dzienniczku duchowym”,  w którym na szczególne wyróżnienie zasługują skrupulatnie wypełniane podjęte postanowienia szczegółowe i bogactwo wkładów do kapitału łask zawarte m. in. w „bukietach majowych”.

Powróćmy jeszcze do wyżej wspomnianego Listu o. Kentenicha z 2 marca 1917 roku. W dalszej części tego listu czytamy:

Kolejny wniosek: czy całe twoje samowychowanie nie zyskałoby na dyscyplinie,

gdybyś od czasu do czasu przysyłał swoje zapiski, zakładając,

że nie wejdziesz przez to w konflikt z władzami cenzorskimi?

Mógłbym wtedy twoje postanowienie szczegółowe itd.

dosłownie ofiarować naszej MTA w kapliczce i przypominać Jej

o Twoich prośbach, polecając je Jej opiece.

W tym miejscu może warto podkreślić całkowite oddanie się pod macierzyńską opiekę Matki Bożej zarówno o. Józefa Kentenicha, jak i Józefa Englinga. Znamienne jest to, że ojciec duchowy nie zatrzymuje otrzymanej wiedzy o realizacji postanowień szczegółowych, podejmowanych przez Józefa Englinga, ale staje się jak gdyby „rzecznikiem - pośrednikiem” jego spraw w dialogu z Matką Bożą, wzmacniając w ten sposób całkowite oddanie się Maryi.

Wróćmy jeszcze do dalszej części ww. listu:

Poznajesz teraz swoje własne słabości i podatność na upadki.

Jest to najlepsza z możliwych podstawa do bezwarunkowego,

dziecięcego oddania się naszej Niebieskiej Matce:

„Matko, oto Twoje biedne, słabe dziecko. Samo z siebie nic

nie jest w stanie uczynić. Weź mnie całego w Twoje ciepłe

matczyne ramiona, proś za mną Chrystusa o przebaczenie,

a potem podaj mi Swą dłoń.

Z Tobą pragnę żyć, cierpieć, umierać, walczyć i pracować.

Tyś moją Matką – ja Twoim dzieckiem…”.

Gdy świadom celu będziesz nadal podążał w tym kierunku

– a na pewno nie będzie to dla Ciebie trudne, gdyż nasza

Niebieska Matka za bardzo „skradła” Ci serce – wówczas

korzyści z twojego dotychczasowego rozwoju przeważą nad

słabościami. I wierzę, że Mateńka ma te same zamiary wobec

Ciebie. Dlatego im szybciej rozpoczniesz na nowo, tym

prędzej wszystko będzie znowu na dobrej drodze. Najpierw

musisz teoretycznie i praktycznie, z najgłębszych pokładów

serca, uczyć się mówić: ecce ancilla Domini (oto ja Służebnica

Pańska) – dopiero wtedy popłynie pieśń chwały:

et exultavit humiles (i wywyższył pokornych).

Na podstawie powyższych tekstów wyraźnie uwidaczniają się trzy miejsca kontaktu w duchowości Szensztatu, a są nimi: Matka Boża, Sanktuarium, Ojciec Założyciel. Szensztat oparty jest na przymierzu miłości z Matką Bożą, zadomowiony w szensztackim sanktuarium i związany z Założycielem, Ojcem Józefem Kentenichem. Te trzy miejsca kontaktu pozwalają Józefowi w pełni rozwijać dziecięcą postawę w dążeniu do doskonałości w duchu ideału osobistego: Chcę stać się wszystkim dla wszystkich i całkowicie należeć do Maryi.

W wojennej korespondencji adresowanej do o. J. Kentenicha otwierając swoje serce pisał:

Bardzo tęsknię za Szensztatem, za Sanktuarium. Wspomnienia minionych czasów są przepiękne. Do listu dołączam moje zdjęcie. Nie jest najpiękniejsze, ale myślę, że Matka Boża ucieszy się z niego. Bardzo proszę o pozostawienie go w kapliczce. W ten sposób pragnę wyrazić moje oddanie Matce Bożej i moją ufność w Jej pomoc. Proszę nie zapomnieć o mnie w modlitwie, przede wszystkim w kapliczce przed Jej obrazem.

Wyrazem dojrzałej postawy dziecięctwa Bożego jest też jego list do o. Józefa Kentenicha z dnia 20 maja 1918 roku, w którym pisze:

Dzień dzisiejszy jest dla mnie dniem skupienia. Przypomniałem sobie moją wcześniejszą żarliwość o sprawy Kongregacji, czas spędzony w Szensztacie i przyobiecałem Mateczce stać się znów tak gorliwym. Tak samo powinno być z moją miłością bliźniego. Kilka dni temu, gdy na prawo i lewo ode mnie padały granaty, modliłem się jak zwykle do Mateczki i przenosiłem się myślą do naszej kaplicy. Wtedy poczułem się tak blisko mojej ukochanej Mateczki, jak nigdy jeszcze w moim życiu. Jej bliskość była tak słodka i miła; nie odczuwałem już najmniejszego lęku przed granatami. Był to stan szczęśliwości; chciałbym by trwał zawsze. Jakże piękna i wzniosła, jakże pełna wdzięku i wzbudzająca zaufanie jest nasza ukochana Matka Trzykroć Przedziwna! Wielka tęsknota za Jej sanktuarium, za Ojcem i drogimi mi kolegami ogarnia mnie coraz częściej.

(List J. Englinga do J. Kentenicha pisany 20 maja 1918 roku)

W publikacji pt. „Nazywają go Ojcem” odnajdujemy piękny fragment ukazujący  synowskie oddanie się Ojcu:

W lipcu 1918 roku mógł cieszyć się kilkoma tygodniami urlopu. Najpierw odwiedził swe strony rodzinne: swoich rodziców w Prositach. Powracając do Francji zatrzymał się na kilka dni w Szensztacie. Tu mógł spokojnie porozmawiać z o. Kentenichem. Wykorzystał ten czas na odprawienie prywatnych rekolekcji. 30 lipca pożegnał się po raz ostatni z Szensztatem. Zanim wyruszył w drogę, uklęknął przed o. Kentenichem i poprosił go o błogosławieństwo. Następnie udał się do kapliczki i stamtąd wyruszył w kierunku Vallendar; o. Kentenich towarzyszył mu. Pożegnał Józefa po raz ostatni przyjętą formułą pozdrowienia: „Nos cum prole pia", na którą odpowiedział: „Benedicat Virgo Maria" (Niech ze swoim Dzieciątkiem błogosławi nam Dziewica Maryja). Tuż po opuszczeniu Szensztatu przez Józefa Englinga, przybył jego przyjaciel Karl Burg. „Jakaż szkoda, że nie przyszedłeś trochę wcześniej — powiedział o. Kentenich — spotkałbyś się jeszcze z Józefem. Na pewno byś się nim zbudował. Jest dojrzały, uduchowiony. Jego spojrzenie jest tak czyste".

Kończąc nasze rozważania na temat dziecięcej postawy Józefa Englinga i jego synowskiej relacji z ojcem duchowym, zapoznajmy się jeszcze z refleksją Aleksandra Menningena zamieszczoną w nowennie pt. „Dziewięć dni z Józefem Englingiem”:

Na kilka miesięcy przed śmiercią Engling doświadczył

szczególnej łaski dziecięctwa Bożego. Odczuł, że jest bezgranicznie

kochany przez Boga i Jego Matkę. To doświadczenie

było naturalnym skutkiem i najpiękniejszym owocem

jego długo praktykowanej pobożności maryjnej i miłości do

Chrystusa. Od tej pory starał się być stale blisko Boga Trójjedynego

pośród codziennej pracy. Co godzinę odnawiał

świadomość Bożej obecności w swoim sercu. Wznosił je ku

Stwórcy na modlitwie i prosił, aby kolejną chwilę dnia przeżyć

tak, jak się to Bogu podoba. Jego nastawienie modlitewne

i stałe zjednoczenie z Bogiem otwierało go na łaskę odczuwania

Bożej bliskości. Jednocześnie pogłębiała się wrażliwość

jego sumienia – dostrzegał nawet najmniejsze swoje

błędy. Niezwykle wrażliwe sumienie skłaniało go do tego,

by swe niewierności naprawiać poprzez pokutę i ofiarę.

Zjednoczenie z Bogiem łączyło się u niego z określonym

ćwiczeniem się w cnocie. W swoim ostatnim postanowieniu

szczegółowym zobowiązywał się, by co godzinę wypowiadać,

że Bóg, kochający Ojciec wszystkich ludzi jest przy nim

i przynagla go do bezinteresownej służby innym. Dzięki tej

świadomości Engling mógł każdego dnia bezinteresownie

i ofiarnie służyć bliźnim. Tak głębokiemu przeżywaniu kontaktu

z Bogiem sprzyjała chęć bycia w pełni wiernym wskazaniom

ks. Kentenicha jako ojca duchownego.

Z pewnością można byłoby jeszcze o wiele więcej powiedzieć o synowskiej relacji łączącej Józefa Englinga z o. Józefem Kentenichem. Niewątpliwie Józef Engling stał się duchowym synem Ojca Założyciela i jest dla nas wzorem dziecięctwa Bożego, dzięki któremu wzbił się na wyżyny duchowego rozwoju.

„Ławeczka dialogu” zaprasza nas, abyśmy otwierając z ufnością nasze serca wsłuchiwali się w głos Ojca.

 Ławeczka .jpg

Teresa i Kazimierz Szczęśni                                                                               Otwock-Świder 23 IX 2017

Apostolski Szensztacki Związek Rodzin                                                                       Triduum 2017

 

o. Kentenich
Świętość nie jest systemem, jest moją odpowiedzią na miłość Boga.
Beatyfikacja PK
Józef Engling
Nasze wspólnoty
Liga Rodzin jest jedną ze wspólnot Dzieła

Czytaj więcej
Can you buy Retin A over the counter buy retin a tretinoin | Levitra, toma por vía oral con o sin comida comprar vardenafil generico | Si Levitra recepción de una etapa 5 mg y 0,4 mg de tamsulosina en dos de 21 pacientescomprar levitra online
Akademia Rodziny
Dach Góra Chełmska
Kawiarenka dialogowa