PL EN DE ES FR IT RU FI
Józef Engling – „Wielki Boży projekt przyszłości Szensztatu”

Wy go ogłoście świętym!

Józef Engling – „Wielki Boży projekt przyszłości Szensztatu”  (o. J. Kentenich)

Drodzy Członkowie Rodziny Szensztackiej zgromadzeni na Ogólnopolskim Czuwaniu Ruchu Szensztackiego na Jasnej Górze!

 Cieszę się, że mogę podzielić się z Wami tym, co w ostatnich miesiącach, dniach i tygodniach dzieje się wokół Sługi Bożego Józefa Englinga (ur. 1898 - zm.1918).

Józef Engling, jeden z pierwszych członków Ruchu Szensztackiego i filarów duchowych naszej Rodziny oddał swoje młode życie, właśnie po to, abyśmy my i wielu innych naszych braci i sióstr w przymierzu milosci na całym świecie mogło kroczyć drogami nawiązywania autentycznych więzi, głębokiego poznania siebie i dążenia do świętości dla odnowy Kościoła i świata w duchu kultury przymierza, kultury spotkania.

 Józef potrzebował na to zaledwie cztery lata, by wszystko postawić na tę jedną kartę:

Abyśmy dziś mogli obficie czerpać z bogactwa Szensztatu, z przymierza miłości z Matką Trzykroć Przedziwną.

 Tego właśnie Józefa, niepozornego chłopca z równie niepozornej miejscowości, jednakowoż chłopca o wielkim sercu i umyśle nazwał Ojciec Kentenich wielkim Bożym projektem, według którego Bóg pragnie kształtować wszystkie dzieci Szensztatu”.

Ściśle mówiąc Ojciec Kentenich nazwał go gigantycznym projektem – słowa te przechodzą nam z trudem przez gardło w obliczu skromności Józefa, ale niemniej też w obliczu wciąż jednak dosyc marginalnej pozycji, jaką Józef zajmuje w naszej Rodzinie.

Co miał na myśli Założyciel i dlaczego właśnie jego, postawił nam wszystkim za wzór, przez wszystkie pokolenia?

Najpierw kilka faktów z życia Józefa.

Engling J.jpg

Józef Engling pochodzący z Prosit na Warmii (obecnie północno-wschodnia Polska), szczególnym zrządzeniem Bożej Opatrzności przybył do Szensztatu właśnie w tym czasie, gdy znalazł się tu również młody wówczas, 27-letni pallotyn, ojciec Józef Kentenich, skierowany przez swoich przełożonych do nowo wybudowanego Nizszego Seminarium w Vallendar, w dolinie Szensztatu, by objąć tam stanowisko ojca duchownego w trudnej wychowawczo sytuacji internatu.

Był to koniec września 1912r.

Już 27. października młody wówczas Kentenich wygłasza Akt Przedzałożycielski, a dwa lata później Akt Założycielski Szensztatu (18.10.1914), zapraszając młodych chłopców do niezwykłego dzieła. Oto na miarę ich otwartości i współpracy mogą przyczynić się do powstania nowego miejsca pielgrzymkowego. Miejsca, jak się potem okazało, w którego cieniu współdecydować się będą losy Kościoła i świata (J. Kentenich, 7.4.1929)

Niezwykłe zaproszenie, wymagające osobistej decyzji od każdego włączającego się w tę wiarę Założyciela i idącego za tym stopnia współpracy, w wolnosci decydujacej sie wciaz od nowa.

Cel był wysoki i godny najwyższego zaangażowania:

Oto Maryja ma tu pociągnąć do siebie młode serca i kształtować je na twórcze i efektywne narzędzia w swoich dłoniach: by ożywić Kościół Trzeciego Tysiąclecia, nadać mu nowej dynamiki i witalności.

Józef Engling, choć sam nie był obecny przy Akcie Założycielskim (należał do niższego rocznika sodalicji), to jednak stał się bezpośrednim świadkiem powstawania Ruchu, aktywnym, pełnym pasji młodym  w s p ó ł z a ł o ż y c i e l e m. Jednym z pierwszych „młodych serc”, które Maryja potężnie pociągnęła do siebie i ukształtowała na wspaniałe narzędzie.

Cechą wyróżniającą Józefa Englinga na tle innych świadków rodzącego się Ruchu było to, że wchłonął on całym sercem wiarę młodego Założyciela, wyrażającą się w przekonaniu, że oto Maryja pragnie ustanowić w małej kapliczce w Szensztacie miejsce pielgrzymkowe i kolebkę świętości dla wielu.

Od tej odważnej, śmiałej wiary zależało powstanie Szensztatu. Maryja i Ojciec Kentenich uzależnili je od współpracy ludzkiego partnera. I tak jest to dzisiaj. Oto zasady gry, tej wielkiej, świętej gry, której na imię Szensztat.

Czy wierzysz, że Maryja także dzięki twojej współpracy może i chce odnowić świat?

To fundamentalne pytanie i jednocześnie zaproszenie Szensztatu do kazdego.

 

Józef Engling przyjął całym sercem treść i przesłanie Aktu Założycielskiego z 18.10.1914 r. i zaangażował się w jego urzeczywistnienie. W jego młodym sercu i życiu obserwujemy namacalnie, co znaczy: chcę cały oddać się Bożemu charyzmatowi, który tak nagle, nieoczekiwanie i niezasłużenie wkroczył w moje życie! 

 To Józefowi Englingowi zawdzięczamy trudną do przebicia pasję wkładów do kapitału łask: gdy na małych karteczkach przynosił Matce Trzykroć Przedziwnej zanotowane codziennie małe i wielkie wkłady, gdy odwiedzał to – rodzące się wówczas z każdym z jego wkładów Sanktuarium, gdy w maju 1916 r. przynosił już nie pojedyncze wkłady, ale bukiety darów i ofiar podjętych z miłości dla Maryi, Matki Pięknej Miłości.

Józef Engling został wkrótce wybrany prefektem sodalicji, koledzy czuli w nim pasję, płonący ogień fascynacji ta Boza inicjatywa wokol malego Sanktuarium, ostoję i czysto ludzkie, koleżeńskie wsparcie.

 Gdy pierwsza wojna światowa zabierała kolejne roczniki przyszłych kapłanów na wojnę, Józef poszedł na front wschodni i zachodni przeniknięty tą wiarą. W niezwykle trudnych warunkach wojennych urzeczywistniał miłość swego życia: rodzący się wraz z nim Szensztat, będąc animatorem grupy; utrzymując intensywną korespondencję z Ojcem Kentenichem, kolegami i rodziną, zmagając się o wierność duchowemu porządkowi dnia – z miłości, nie pruskiej dyscypliny, jako mały, a jednak tak powazny codzienny wkład w powstanie nowego świata.

Widząc marne nierzadko zaangażowanie kolegów albo ich wycofywanie się, ospałość i zniechęcenie, animował, zapalał na nowo, zagrzewał do prawdziwej walki, tej najważniejszej walki o własną i cudzą świętość.

 Sytuacja Szensztatu była wówczas liczebnie porównywalna z sytuacjami naszych spotkań: co najwyżej na szczeblu diecezjalnym albo i lokalnym: kilka, kilkanascie, kilkadziesiat osob. Ale nie więcej. I właśnie tu, pośród tych kilku, kilkunastu, kilkudziesiąciu tworzył głębokie więzi przyjaźni i odpowiedzialności za siebie, wzajemnej modlitwy i dźwigania z upadku i grzechu.

 W ostatnim roku wojny, na początku czerwca 1918 r.jego miłość wspięła się na najwyższe szczyty:

3 czerwca podarował Maryi już nie pojedyncze wkłady, nie bukiety, nie wycięczające marsze, głód, modlitwy ofiarowane w mokrych okopach, ale ofiarował samego s i e b i e jako ofiarę za cele, jakie Maryja, Matka Trzykroć Przedziwna ma z Szensztatem. Za Jej cele i ich realizację, ich przyszlosc złożył w ofierze siebie.

Akt dezercji duchowej w obliczu okrutnej wojny pozycyjnej?

Zniechęcenie mizernymi owocami zaangażowania dla rozwoju Szensztatu?

Raczej akt wiary na przekór wszystkiemu i pośród tych trudnych uczuć i pytań, akt fascynacji i miłości do Maryi, która – tak mocno w to wierzył, pragnie z małej kapliczki w Szensztat odnawiać świat.

Czy jest większa miłość, gdy ktoś odda swe życie za przyjaciół swoich?

Józef Engling oddał swoje życie również za nas. Gdy je oddawał nie było Świdra ani Józefowa, nie było Piasków ani Góry Chełmskiej, Winowa ani Rokitnicy. Nie było wielu miejsc, na których tętni przymierze miłości w sanktuariach domowych i serca. Nie bylo nas.

Po stu latach od jego ofiary (Maryja przyjęła dar jego życia 4. października 1918 r.) znajdujemy się w podobnej sytuacji: Nurtuje nas pytanie: Jak przekazać ogień Szensztatu kolejnym pokoleniom? Co robić, by grupa, wspólnota w której jestem, była żywotna, zapalała, dawała impulsy, płonęła ogniem fascynacji, zarażała innych?

W tym sensie każdy z nas jest współzałożycielem u boku Ojca Kentenicha. I tego symbolem jest Józef Engling.

Dlatego za wieloma sanktuariami w świecie znajduje sie tzw. Kamień Józefa Englinga, memoriał upamiętniający jego „całkowite oddanie”. Jako drogowskaz dla przyszłych pokoleń.

Czy czujemy nić, jaka łączy każdego z nas z Józefem?

Ojciec Kentenich nazwał także Józefa urzeczywistnionym Aktem Założycielskima przypomnijmy, że od momentu Aktu Założycielskiego Józef żył tylko 4 lata.I w tym czasie – wedle słów Ojca Kentenicha, urzeczywistnił to, o co chodzi w Akcie Założycielskim – po wsze czasy chodzi.

Co więcej, Ojciec Kentenich powiedział o Józefie, że jest on antycypacją historii Szensztatu.

Oznacza to, że w swojej osobie Józef urzeczywistnił rozwój duchowy Rodziny Szensztackiej:

od otwarcia się na wolę i życzenie Boże w postawie in blanco (początek Ruchu), poprzez gotowość na udział w odkupiającym cierpieniu Krzyża (inscriptio i Ogród Maryjny) aż do szczytów oddania się Bogu – właśnie poprzez dar własnego życia - jeśli zgadza się to z wolą Bożą – dla Bozych celów i planów – to istotne zastrzeżenie tego wzniosłego aktu –, które w historii Szensztatu nosi po wsze czasy miano Aktu Józefa Englinga!

Podczas tegorocznego Spotkania przedstawicieli Ruchu Szensztackiego w Szensztat, o. prof. Joachim Schmiedl, ojciec szensztacki, przedstawił Positio o życiu i heroiczności cnót Sługi Bożego Józefa Englinga. Positio to oficjalny dokument procesu beatyfikacyjnego, który od wiosny minionego roku jest już w Rzymie, a od grudnia minionego roku zostal zaaprobowany przez komisje teologiczna i historyczna.

To, co pozostaje do ogłoszenia Józefa błogosławionym, to stwierdzenie cudu dokonanego za jego wstawiennictwem. Czy jest to możliwe? Czy jest to realne?

Przełożony generalny Szensztackich Braci Maryi, Pan Ernest Kanzler, który kilkakrotnie był w Polsce i  organizował pielgrzymki do miejsca urodzin Józefa w Prositach zasugerował w rozmowie za mną: czy nie byłoby możliwe, by to właśnie Polacy taki cud wyprosili?

Kochani,

Czy nie moglibyśmy podarować Józefowi okazji, jako jego „ziomkowie”, by wsławił się dokonaniem cudu u Tronu Matki, dla której tak wiele zrobił?W minionych dwóch latach doświadczyłam szczególnego wstawiennictwa Józefa Englinga. Również w ostatnim miesiącu. On chce pomagac!

Dajmy mu okazje!

Ale jest jeszcze jeden istotny wymiar tej sprawy, który pragnę położyć na sercu każdemu z Was: Kiedy liczni pielgrzymi szensztaccy przybyli na audiencję do Ojca Świętego Jana Pawła II  jesienią 1985 r. z okazji setnej rocznicy śmierci Ojca Józefa Kentenicha i prosili, by Papież ogłosił naszego Założyciela świętym, Jan Paweł II wypowiedział pamiętne słowa:

 

Wy ogłoście go świętym!

 

Poprzez naszą codzienną świętość, świętość, która innych pociąga do Boga, ale i świętość, która innych pociąga, jest atrakcyjna w dosłownym tego słowa znaczeniu, być listem polecającym, jak tego chciał święty Paweł (2 Kor 3, 1-2). (To czytanie przypadło na Mszę pogrzebową Ojca Założyciela!)

Czy dziś na inny sposób słowa te nie dotyczą Józefa Englinga? Świętość za świętość.

W modlitewniku Rodziny Szensztackiej „Droga do nieba” występuje tylko jedno nazwisko członka Rodziny Szensztackiej i jest to  wlasnie: Jozef Engling! Nasz Ojciec prosi w modlitewniku tym i wraz z nim wielu ludzi codziennie na calym swiecie: „Spraw, by Józef Engling wkrótce został ogłoszony świętym i by poprzez to zostały przełamane wszystkie przeszkody, które stoją na drodze owocności Szensztatu”

Dlatego motto tegorocznego czuwania – Razem z Tobą Ojczeoddaje jak najbardziej ducha Józefa Englinga jako ducha  w s p ó ł z a ł o ż y c i e l s k i  e g o.

Na drodze do Jubileuszu 2014 rozwinął się w naszej Rodzinie w Polsce nurt Ojca wyrażający się m.in. w Statule Ojca i wielu innych niezwykle owocnych inicjatywach.

Czy nie jest teraz na czasie, idac ku 2018, nurt współzałożycielski, którego ucieleśnieniem jest właśnie Józef Engling? W jego ojczyźnie rok temu podarowano nieoczekiwanie całe wyposażenie Sanktuarium, na koniec Roku Miłosierdzia. Czy nie jest to znak, że Matka Boża chce delikatnie zwrócić uwagę na swojego syna, który tak wiele dla Niej zrobił, oddał wszystko i nadal inspiruje wielu na drodze świętości?

Wszystko za wszystko – oto fundamentalna prawda i doświadczenie Szensztatu.

Trzy dni temu, 21. marca tego roku otrzymaliśmy orędzie Papieża Franciszka na Światowe Dni Młodzieży w Panamie w 2019 r. Jest tam kilka fragmentów, które wręcz przywolują Józefa Englinga. Jedno z nich pragnę przytoczyć. W swoim orędziu na XXXII Światowy Dzień Młodzieży Papież Franciszek zaprasza młodych, by kilka minut codziennie wieczorem reflektować swoje życie. A nawet pisali pamiętnik duchowy.

Józef taki pamiętnik prowadził od 11. roku życia aż do śmierci w 1918 roku, kontynuując zapiski duchowe w najbardziej niewygodnych warunkach życia.

Dzis  pamiętniki te sa swiadectwem jego świętości.Ojciec Schmiedl, wicepostulator procesu beatyfikacyjnego, ktory tydzień temu przedstawil Positio w Szensztat podzielil sie z obecnymi na Zjezdzie delegatow Ruchu Szensztackiego swoim marzeniem:

Czy nie byłoby możliwe, aby na zakończenie Synodu poświęconego Młodzieży, który przypada na październik 2018 r. dokonała się beatyfikacja Józefa Englinga jako wzoru młodego człowieka, ktory w każdych warunkach życia dążył do świętości i przekonał w ten sposób, że jest to możliwe w każdym stanie i w każdej sytuacji?

Droga prowadzi przez nas. Przez naszą codzienną świetość w przymierzu miłosci z Maryją, z Ojcem Założycielem i z Józefem, naszym bratem w przymierzu.

Mamy niespełna dwa lata.

Czy to dużo?

Przyspieszmy nasze dążenie do świętości, by w ten sposob przyspieszyć łaskę (Akt Założycielski) i poruszyć serce Tej, która chetnie daje się poruszyć miłości. Życie za życie. Świętość za świętość. Wszystko za wszystko.

 

Z pozdrowieniami z Szensztat

od Tronu Trzykroć Przedziwnej

do Stóp Pani Jasnogórskiej

 

Alicja Kostka  

Szensztat, 22. marca 2017 r.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

o. Kentenich
Najmniejszy będzie największy w niebie! Dla zachęty i przypomnienia!
Beatyfikacja PK
Sługa Boży Józef Engling
Nasze wspólnoty
Ojcowie Szensztaccy to kapłańska wspólnota Ruchu Szensztackiego. Wspólnota Ojców Szensztackich stanowi wobec całego Dzieła część centralną, kierowniczą i inspirującą – pars centralis et motrix. Mimo, że jest bardzo młoda – powstała w 1965r., to liczy już ponad 400 członków w wielu krajach

Czytaj więcej
Akademia Rodziny
Dach Góra Chełmska
Kawiarenka dialogowa